Zapraszamy do zapoznania się z twórczością naszych uczniów --> Lapsus

Fabryka homines similes 
Budynek ten nie jest zachwycający. Grube mury, zatrzymujące światło dzienne, więżą ogromną przestrzeń, która, ma się wrażenie, wchłania całą nadzieje świata.  Cichy pomruk pracujących maszyn, zapach popiołu i kurzu oraz przeszywające uczucie zimna wyzwalają najgorsze uczucia, w tym strach, lęk i gorycz.

Całe to bezkresne pomieszczenie dzieli się na kilka sektorów, a te z kolei na taśmy produkcyjne. Po lewej znajduje się starożytność i wieki średnie, dalej renesans, barok, oświecenie. W środku widnieje krótki, lecz wielki romantyzm. Za nim pozytywizm mieni się barwami zmian, nie przyćmiewając jednak wieku dwudziestego. Na końcu nowa, świeżo zaczęta wytwórnia drugiego tysiąclecia patrzy wyniośle na swoich braci z dumą prezentując wyroby.

Przy taśmach produkcyjnych pracę nadzorują dziwnie wyglądające istoty, których zadaniem jest ocenianie zgodności dzieła z jej wytycznymi. Homines similes, bo tak nazywają się owe „towary”, wyglądem przypominają człowieka. Ubrani są według zasad danego sektora epokowego, stylem i zachowaniem nie różniąc się od pozostałych. Ewentualne błędy produkcyjne wychwytywane są dopiero w pokoju prób. 

To tam homo similis zostaje przetestowany pod względem normalności życia, bycia i obycia. Wiele pułapek sprawdza jego odporność na natchnienia wyobraźni czy potrzeby tworzenia. Czyste kartki papieru, narzędzia, materiały, pastele, instrumenty czy książki kuszą swym widokiem, odwracając uwagę od tak wspaniałych rzeczy jak krzesło, jedzenie i telefon, które umożliwiają jego spokojną wegetację. 

Po zakończonej próbie istnieją trzy miejsca, do których może trafić homo similis. Gdy wynik jest pozytywny, zostaje zesłany na Ziemię, aby tam, idąc za przykładem innych, powtarzać ich złe decyzje i prowadzić świat w stronę jednolitości. Po teście zakończonym niepowodzeniem, homo similis poddawany jest naprawie i wraca na taśmę produkcyjną lub, pozbawiony kolejnej szansy, umieszczany jest w tzw. „Kontenerze błędów ludzi innych”. Dręczony wyrzutami sumienia i nieustającymi pytaniami musi wykazać się siłą charakteru i wiarą w swoje przekonania. 

Dlaczego, Koperniku, ruszyłeś Ziemię? Czy Słońce w swym ruchu przeszkadzało ci odpoczywać?

Brak odpowiedzi, chodź tez wiele.

  A ty, van Goghu, czy nie chciałeś wieść życia spokojnego i wygodnego? Co spowodowało, że poświęciłeś go dla malarstwa i sztuki, tak dziwnych i tajemniczych jak „Stary człowiek w smutku” nad „Gwiaździstą nocą”?

Milczenie, mimo iż brak jednego ucha nie powoduje głuchoty.

Dlaczego muzyka, Schubercie, stała się głosem twojej duszy? Nie chciałeś przebywać wśród przyjaciół, robiąc to, co oni, lecz wytaczać własne ścieżki uczuć?

Pauza ćwierćnutowa.

I ty, Norwidzie. Czy litery i słowa pozwoliły ci na bycie szczęśliwym? Czy były tym, czego pragnąłeś? 

„Ideał sięgnął bruku.” 

Pytań wciąż przybywa.

Coś ty wierszom zrobił, Cyprianie?  Czy jesteś poetą, czy raczej tylko bywasz?  Uważasz, że „piekło to tylko niemożność miłości ”? Jak nazwiesz więc miejsce, w którym jesteś teraz?

Norwid rozgląda się i patrzy ze smutkiem na szare mury fabryki. Tłum homines similes stoi nieruchomo na taśmie produkcyjnej, pogrupowany według epok, czekając na dalsze polecenia i gotowy robić to, co im się każe. W pokoju prób również panuje atmosfera spokoju i podporządkowania. Tylko niewielka liczba osób, głos odrębności i oryginalności, snuje się w kontenerach błędów według własnego rytmu, nie zważając na zasady i ogólnie przyjęte wzorce. 

Niespodziewanie w ostatnim sektorze wybucha wrzawa. 

Produkty z linii drugiego tysiąclecia zaczynają wyłamywać się ze schematu zaprogramowanego w maszynie. Każdy z nich jest inny, każdy z własnym innowacyjnym pomysłem. Różnią się od siebie zarówno wyglądem, jaki i charakterem, a co za tym idzie: umiejętnościami, zainteresowaniami i marzeniami. 

I choć początkowo cień uśmiechu pojawia się na twarzy Norwida, zakwitając nadzieją, szybko zostaje przygaszony nasuwającą się myślą.

Bo gdy oryginalność staje się regułą, to można nazwać ją awangardą czy już raczej normalnością?

 

Back to top